Koronawirus uderza w gospodarkę – ciężka sytuacja dotyka praktycznie wszystkich przedsiębiorców w kraju. Branża turystyczna również odczuwa to dotkliwie.

Gmina Mikołajki nie jest wyjątkiem – znajduje się tu około 9 tysięcy miejsc noclegowych: zarówno w małych ośrodkach jak i dużych hotelach.

- Obroty spadły o ponad 90 procent - mówi Piotr Tomkowski z hotelu Santa Monica. - Straty liczymy już w setkach tysięcy złotych.

Straty jakie ponoszą obiekty noclegowe odbić się mogą na rynku pracy. Jeśli sytuacja się nie unormuje zatrudnienie w branży turystycznej może się zmniejszyć. Na chwilę obecną jednak część gestorów utrzymuje swoich pracowników delegując ich do prac nie związanych z obsługą gości.

 

- Obiekt funkcjonuje w ten sposób, że ja jestem w pracy i pracownicy recepcji. Opisujemy na maile, prowadzimy bieżące sprawy - mówi Marcin Jastrzębski, dyrektor hotelu Amax. - Inni pracownicy odbierają urlopy, pracuje dział konserwacyjny.

Nadzieją dla branży turystycznej jest jak najszybsze opanowanie zachorowań, zniesienie stanu epidemii a przede wszystkim reakcja klientów. Stąd też akcja „Zmień termin – nie odwołuj”. Hotelarze liczą, że goście zamiast wybierać kierunki zagraniczne, wybiorą te krajowe. Już teraz zapowiadają, że na Mazurach atrakcji nie zabraknie.

 

Problemy branży turystycznej, to także problemy lokalnych samorządów. Podatki, opłaty klimatyczne czy zatrudnienie – to wszystko ma wpływ na budżety miast i gmin. Stąd też do apelu dołączają się lokalne władze.

- W Gminie Mikołajki turystyka to podstawa utrzymania około 80 procent rodzin - mówi Piotr Jakubowski, burmistrz Mikołajek. - Noclegi, gastronomia i inne usługi związane z turystyką. Dlatego popieramy ten apel i prosimy, by osoby, które dokonały rezerwacji nie wycofywały jej, a zmieniły termin.

Branża turystyczna w Mikołajkach to największy pracodawca. To od nas samych i naszych wypoczynkowych decyzji będzie zależała jej kondycja w tym roku.

 

 

 

Więcej o akcji na stronie POT.

Dodaj komentarz